Poznaj nasze historie!

Pomyślałeś kiedykolwiek, że praca powinna być Twoją pasją?

Jeśli tak, to doskonale trafiłeś, w TT PSC naprawdę w to mocno wierzymy! Wiemy też, że szczęśliwi ludzie to najlepsi pracownicy, którzy faktycznie napędzają rozwój projektów. Tutaj dowiesz się wiecej o nas i o tym jak działamy.

Cyberbezpieczeństwo w procesie rekrutacji

Cyberbezpieczeństwo to kluczowa kwestia, zwłaszcza w obecnych czasach.  Dziś mówi się, ze informacja jest cenniejsza niż złoto. Mimo rosnącej świadomości w tym zakresie, wielu z nas przynajmniej raz w życiu spotkało się z próbą wyłudzenia danych na portalach społecznościowych lub dostał podejrzaną wiadomość na e-mail. Nadal jest też głośno o oszustwach ‘na rekrutację’. Tworzone są fałszywe ogłoszenia o pracę z bardzo atrakcyjnymi warunkami, ale w intencji wyłudzenia danych osobowych od kandydatów. Jednak czy w kontekście rekrutacji tylko kandydaci mogą paść ofiarami oszustw? Jak zadbać o Cyberbezpieczeństwo i chronić się przed zagrożeniami?

Bezpieczna firma to świadomi pracownicy.

Każda firma posiada własną specyfikę i powinna przygotować wewnętrzną politykę bezpieczeństwa. Dokument ten nie tylko pomoże w razie kontroli Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale ułatwi też budowanie świadomość pracowników, mających kontakt z danymi wrażliwymi. Warto uświadamiać zespół nie tylko regulaminami czy procedurami. Znakomitym uzupełnieniem mogą okazać się ciekawe szkolenia z zakresu cyber awareness dla pracowników biurowych. Takie szkolenia ostatnio odbyły się w Transition Technologies PSC (prowadzone przez firmę Altkom Akademia) i dały do myślenia, z pewnością nie tylko mnie.

Dział IT dysponuje zabezpieczeniami w postaci zapory sieciowej lub filtrowaniem heurystycznym i analizą ruchu sieciowego, które mają nas chronić przed atakami i zapewniać cyberbezpieczeństwo. Należy jednak pamiętać, że nie daje to 100% gwarancji ochrony przed kradzieżą danych. Nadal niezbędne jest zachowanie czujności przez samego pracownika. Jedną z komórek organizacyjnych, bardziej narażonych na ataki, są pracownicy HR. W szczególności rekruterzy, zostawiający do siebie namiary kontaktowe na niezliczonej ilości portali ogłoszeniowych, facebookowych grupach, czy w wiadomościach indywidualnych na LinkedIn. Prawda jest taka, że kreatywność przestępców jest nieograniczona, a w rekrutacjach gonią terminy, co może się przekładać na uśpienie czujności.

Na każdym etapie rekrutacji możemy paść ofiarą oszusta.

Poniżej postanowiłam przedstawić kilka przykładów hipotetycznych sytuacji lub takich z którymi spotkałam się osobiście.

Wysłanie na maila rekrutera niebezpiecznej zawartości.
Jedna z najczęstszych sytuacji. Na mail grupowy praca lub indywidualny, jakiś człowiek zgłasza swoją kandydaturę do wzięcia udziału w rekrutacji. Nie podaje informacji o jaką rekrutację mu chodzi ani o jaką lokalizację. Zachęca tylko do zapoznania się z załącznikami, w których znajduje się jego CV.
Inną sytuacją może być otrzymanie wiadomości z linkiem, który rzekomo ma nas przekierować do dokumentów aplikacyjnych. Otrzymać też możemy plik w formie ZIP (z hasłem w tym samym mailu). Wszystko to może okazać się niebezpieczną pułapką.
Oczywiście do takiej sytuacji może dojść nie tylko na pierwszym etapie rekrutacji. Załóżmy, że kandydat przeszedł proces rekrutacji. Nie sprawdzaliśmy go przecież „z dowodem osobistym”. Pod pretekstem przesłania skanów dokumentów niezbędnych do zatrudnienia może nam przesłać zainfekowany plik.
Wiadomością z niebezpieczną zawartością może również okazać się reklama szkoleń czy portali ogłoszeniowych w bardzo atrakcyjnych cenach.

Warto pamiętać:
Wiadomość z odpowiednio spreparowanym załącznikiem to jedna z najpopularniejszych form dystrybuowania wirusów lub innego niebezpiecznego oprogramowania. Mogą to być pliki PDF, graficzne lub wiele innych. Zachowaj czujność i nigdy nie otwieraj plików nieznanego pochodzenia. Nie ocenisz wiarygodności linku po jego otwarciu – wtedy już może być za późno. Żeby zminimalizować ryzyko, zawsze trzymaj się wewnątrzfirmowych procedur bezpieczeństwa. Sprawdzaj kto jest nadawcą wiadomości, a jeśli masz chociaż cień wątpliwości, skonsultuj się z lokalnym Działem IT.

Cyberbezpieczeństwo nie tylko w sieci

Podłączenie niebezpiecznego urządzenia.
CV łatwo można przygotować tak, żeby idealnie spełniało wymogi ogłoszenia (profil na LinkedIn również). Dane osobowe z CV też nie muszą być prawdziwe. Oszustowi zazwyczaj zupełnie nie zależy na tym by przejść przez rekrutację, tylko dostać się do budynku. Rynek oferuje mnóstwo urządzeń szpiegujących, których zainstalowanie np. w salce konferencyjnej zajmie dosłownie kilka sekund. Urządzenia te mogą przechwytywać nie tylko dźwięki, ale też obraz, gdy będą podłączone pod kabel projektora lub monitora. Do sytuacji może dojść, jeśli zostawimy oszusta na chwilę samego w salce konferencyjnej chcąc np. zrobić mu kawę. Oszust pod pretekstem chęci pójścia do toalety może zainstalować urządzenie w salce/pokoju innym niż prowadzona będzie rozmowa rekrutacyjna. Być może szklanka wody w trakcie rozmowy „niechcący” się przewróci, pojawi się tu dodatkowy czynnik stresowy. Wtedy to my rekruterzy, opuścimy salkę w celu ratowania sytuacji.

Niebezpiecznym nośnikiem nie musi być wcale specjalne urządzenie szpiegowskie. Może to być każde urządzenie przenośne jak np. pendrive, karta pamięci, a nawet spreparowany hub USB, który dostaniemy na targach pracy jako niewinny gadżet.

Miałam kiedyś sytuację, gdy kandydat poproszony o przyniesienie niezbędnych dokumentów przed zatrudnieniem, przyniósł mi tylko pendrive, na którym miały być ich skany. Oczywiście nośnik nie został podłączony, a zatrudnienie zostało przesunięte. Mogłam stracić kandydata, ale mogłam też stracić dużo więcej.

Warto pamiętać:
Nigdy nie podłączaj urządzeń nieznanego pochodzenia do komputera. Bądź wyczulony/-ona na sytuacje, gdy może zrobić to ktoś spoza Twojej organizacji. Wirus może się automatycznie aktywować już w momencie podłączenia urządzenia. Nawet jeśli zawartość nie wygląda niepokojąco, system mógł już zostać zainfekowany.

Świadomość to podstawa.

Tak jak na e-mailu prywatnym, tak na skrzynce firmowej może się trafić wiadomość z niebezpieczną zawartością. Codziennie otrzymujemy dziesiątki maili. Niektóre z nich mogą nie być naprawdę od „Administratora systemu”, czy rzekomego kandydata zainteresowanego ofertą pracy u nas. Pod wpływem zmęczenia, łatwiej nam bagatelizować zagrożenie, a przestępcy właśnie na to liczą. Nieuwaga i brak doświadczenia pracowników tylko ułatwia im zadanie, a jedno kliknięcie może narazić firmę na ogromne straty.

Jeśli chcesz wiedzieć jak dbamy o cyberbezpieczeństwo na co dzień, we wszystkich procesach, zajrzyj do tego artykułu. 

więcej

Poranna kawa online – zespół TTPSC Atlassian podczas pracy zdalnej

Cotygodniowe spotkania online

Pomysł na cotygodniowe zdzwanianie się tylko po to, żeby wspólnie napić się kawy i porozmawiać na tematy ogólne to pokłosie naszej biurowej tradycji. Do tej pory mieliśmy zwyczaj wspólnego chodzenia na pierwszą, poranną kawę do kuchni w biurze. Ten rytuał bardzo mocno wszedł nam w nawyk i naprawdę dobrze zintegrował zespół. Niedługo po rozpoczęciu pracy zdalnej zaczęliśmy za nim tęsknić. Rozwiązaniem stała się cotygodniowa, półgodzinna rozmowa, która nie ma narzuconych ram tematycznych ani agendy. Jest to typowo koleżeńskie spotkanie, dzięki któremu rozpoczynamy dzień w luźnej, dobrej atmosferze.

– Jarosław Ludwisiak, Business Analyst w Transition Technologies PSC.

kawa-online

 Wspólny rytuał

Spotkania online pod hasłem „poranna kawa” odbywają się w piątki o godzinie 9:00 i pozwalają nam rozluźnić się przed kolejnym dniem pracy. Później dzień standardowo obfituje w rozmowy z klientami lub rozmowy wewnętrzne dotyczące prowadzonych projektów. Lubię nasze spotkania, ponieważ mimo „online’owej” formuły wprowadzają przyjazną, niemal domową atmosferę (zwłaszcza ze względu na otoczenie każdego z nas).

– Magdalena Kwaczyńska, Business Analyst w Trantision Technologies PSC.

spotkanie-online

 Nietypowa integracja

Poranne kawy to jedyny moment, gdy wbiegające do pokoju dziecko albo chrapiący pies czy inne odgłosy domowników, w ogóle nas nie krępują. Wręcz przeciwnie- dodają fajnego, naturalnego tła do całej rozmowy. Brakuje mi spotkań f2f ale cieszę się, że chociaż w ten sposób możemy zachować część naszych biurowych przyzwyczajeń. To nas mocno integruje nie tylko jako współpracowników, ale przyjaciół poza pracą.

– Katarzyna Głąb, Business Analyst w Transition Technologies PSC

videokonferencja

Jak to działa w praktyce?

  • integrujemy się nie tylko w tematach służbowych
  • znaleźliśmy sposób na to, żeby trochę oddać normalność warunków biurowych
  • takie rozmowy działają na nas odprężająco, możemy przez pół godziny porozmawiać o tym co u nas, a nie o tym co się dzieje na naszych projektach – to nas nastraja pozytywnie

Pół godziny, raz w tygodniu – nasz przepis na pozostanie w dobrych relacjach ze swoim zespołem 😊

Chcesz dołączyć do zespołu Atlassian? Sprawdź nasze aktualne ogłoszenia na stronie kariery.

Więcej o rekomendowanych narzędziach do pracy zdalnej, napisaliśmy tutaj.

Przeczytaj też więcej o tym, jak skutecznie zarządzamy pracą i projektami w zespołach, także pracując zdalnie, dzięki narzędziu Jira Core. Jeśli chcesz dowiedzieć się też jak technologie chmurowe wspierają firmy w czasie kryzysu, koniecznie zapisz się na nasz bezpłaty webinar.

więcej

Praktyki letnie- moje wrażenia

O tym jak wygląda początek ścieżki kariery w branży IT opowiada Michał Mamona, który po swoim wakacyjnym stażu został z nami na dłużej. Poznaj jego historię i sprawdź jakie rady ma dla tegorocznych kandydatów. 

Jak dowiedziałeś się o praktykach w TT PSC?

Na studiach wymagane było odbycie stażu,  więc ze znajomymi wybraliśmy się na targi pracy  Absolvent Talent Days w ubiegłym roku. Naszym celem było porozmawianie z pracownikami różnych firm IT przy stoiskach i ewentualne złożenie CV, jeśli oferta będzie interesująca. Stoisko Transition Technologies PSC zauważyłem, gdy mieliśmy już wychodzić. Zainteresowała mnie ulotka z ofertą praktyk w dziale zajmującym się rzeczywistością wirtualną i rzeczywistością rozszerzoną. Technologie w pewnym stopniu już znałem. Po miłej rozmowie złożyłem CV, a mniej więcej po miesiącu odbyłem rozmowę kwalifikacyjną.

Czy to było twoje pierwsze praktyczne doświadczenie zawodowe?

Dokładnie tak. Dlatego czułem niepewność czy poradzę sobie w przypadku nowego wyzwania.

Jak wspominasz proces rekrutacji i same praktyki?

Proces rekrutacji, a mianowicie rozmowę kwalifikacyjną, wspominam dobrze. Była to moja pierwsza rozmowa tego typu i przed nią stresowałem się dosyć mocno. Na samej rozmowie stres jednak szybko odszedł w niepamięć. Na początku rozmowy mogłem opowiedzieć o dotychczasowych projektach w których brałem udział. Następnie musiałem wykazać się wiedzą techniczną z zakresu języków C++, C# i środowiska Unity 3D.

Jakie doświadczenie zdobyłeś podczas praktyk?

Na praktykach pracowałem w dziale zajmującym się aplikacjami AR i VR. Same praktyki były bardzo ciekawe. Nigdy wcześniej nie spotkałem się np. z programowaniem aplikacji skierowanej pod specjalistyczne urządzenie, które było sterowane między innymi za pomocą komend głosowych. Mogłem również testować stabilność aplikacji klient-server w warunkach symulujących jej docelowe zastosowanie.

Dzięki praktykom mogłem zwiększyć umiejętności i wiedzę z zakresu programowania oraz pracy zespołowej.

praktyki-TTPSC
praktyki-integracja
więcej

Praca zdalna na 100%- błyskawiczna cyfrowa rewolucja

W TTPSC wiemy, że fizyczna obecność w biurze nie ma realnego wpływu na efektywność, ani na jakość realizowanych działań. Model współpracy zdalnej był u nas popularny rozwiązaniem od dawna. Kiedy wystąpiła konieczność adaptacji do nowych warunków związanych z epidemią koronawirusa na świecie, nie była to dla nas nowość. Kilka tygodni temu bez wahania podjęliśmy decyzję o zamknięciu biur i oddelegowaniu wszystkich do pracy z domu. Mamy już więc w tej kwestii sporo doświadczenia i przemyśleń, którymi chętnie się podzielimy.                     

Kultura organizacyjna  w niepewnych czasach– elastyczność, zaufanie i zwinne działanie

Pracujemy zgodnie z filozofią Agile, a z wyników rozliczamy się zadaniowo, dlatego nie ma większego znaczenia z jakiego miejsca działamy. Oczywiście są działy, których pracownicy czasami potrzebni są na miejscu (administracja, IT, księgowość czy HR), oraz ci, którzy dużo czasu spędzają w służbowych podróżach (u klientów, w naszych zagranicznych oddziałach lub na wydarzeniach branżowych). Większość jednak może na co dzień decydować czy woli pracować w biurze, czy na home office. Tego wymaga od nas obecny tryb życia pracowników, którzy potrzebują elastyczności i możliwości dostosowania harmonogramu pracy. Niezależnie od powodu (opieka nad dziećmi, odległość biura od miejsca zamieszkania czy pasja do podróżowania) dajemy taką możliwość wszystkim. Przyzwyczaiło nas to nie tylko do możliwości wyboru i swobody, ale też odpowiedzialności za efekty pracy i samodyscypliny.

W zespole, który jest zmotywowany i sprawnie działa, mikrozarządzanie i ścisła kontrola i tak nie jest koniecznością. Transfer pracowników z biura do domu nie stanowi więc w tej perspektywie właściwie żadnej różnicy. Oczywiście mamy wewnętrzne zasady i regulaminy, jak każda firma, i one nadal funkcjonują. Zakładają jednak sporą dowolność, pod warunkiem, że zachowana jest efektywność i wszyscy członkowie zespołu pozostają w ciągłym kontakcie.                                                                               

Narzędzia, które ułatwiają nam pracę

Podstawowy zestaw narzędzi jakimi posługujemy się wszyscy na co dzień to Jira oraz Confluence– do współdzielenia zasobów, planowania i rozliczania zadań oraz czasu pracy. Do bieżącej komunikacji i wirtualnych spotkań wykorzystujemy natomiast MS Teams. W trwającym u nas od dawna procesie cyfryzacji firmy, dążyliśmy zredukowania liczby narzędzi, przy jednoczesnej maksymalizacji ich funkcjonalności. Wdrożyliśmy m.in. rozszerzenie Linchpin dla Confluence (intranet z możliwością tworzenia eventów i newsfeedów) i Vacation Manager dla Jiry (zarządzanie urlopami). Działamy cały czas na systemach Atlassian i na bieżąco dostosowujemy je do naszych potrzeb.                                         

Nowe wyzwania, czyli zmiana jako szansa

Mimo tego, że samo „zamknięcie” biur nie było problemem, pojawiło się kilka wyzwań, z którymi musieliśmy się zmierzyć. W sytuacji światowej epidemii okazało się, ze tak naprawdę nikt nie był gotowy na takie zmiany w 100%. Największe komplikacje pojawiły się w obszarze obsługi biura. Nadal wiele dokumentów dociera do nas pocztą, a przetwarzanie poufnych informacji on-line to kwestia bardzo delikatna. Dyżury administracyjne 2 razy w tygodniu niestety nadal są więc koniecznością, więc wprowadziliśmy ścisłe zasady maksymalizujące bezpieczeństwo. Zgłaszamy planowaną obecność, by w jednym pomieszczeniu nie przebywało jednocześnie kilka osób, korzystamy ze środków dezynfekujących i spędzamy stacjonarnie tylko tyle czasu, ile musimy.

Kolejne trudności wiązały się z rekrutacjami. Rozmowa z kandydatem i określenie wzajemnych oczekiwań, a nawet weryfikacja umiejętności technicznych i wdrożenie jest jak najbardziej możliwe do zdigitalizowania. Trudno jednak w taki sposób nawiązać prawdziwą relację z potencjalnym pracownikiem. Na to nie ma gotowej recepty i musimy bazować na swoim doświadczeniu oraz intuicji. Liczymy na to, że wkrótce sytuacja się ustabilizuje i będziemy mogli osobiście powitać wszystkich, którzy dołączyli do zespołu w tych niecodziennych okolicznościach.

„Staramy się działać zapewniając sto procent bezpieczeństwa kandydatom oraz nowym pracownikom. Wszystkie nasze procesy zostały przeniesione na wersję zdalną. Dla kandydatów z rynku IT spotkania zdalne to standard, wiec nie mamy większych problemów z zaangażowaniem w takiej formie. Jeśli udaje się podjąć współpracę, również staramy się zapewnić komfort i wykonać onboarding zdalnie. Ograniczamy spotkanie do minimum, tzn. podpisujemy dokumenty, wydajemy sprzęt, wszystkie inne elementy tego procesu odbywają się z domu.”- Anna Wdowiak, HR Manager

Przepis na sukces- zdalnie, ale normalnie

W obecnej sytuacji najtrudniejsze jest zdecydowanie zachowanie normalności w codziennym funkcjonowaniu. Od lat budujemy taką kulturę organizacyjną i środowisko pracy, które sprawiają, że ludzie chcą w naszych biurach być- spotykać się, rozmawiać, współpracować. Tworzymy zespół, a nie organizację i angażujemy pracowników w wiele inicjatyw. To jest obecnie nie do przeskoczenia, bo straciliśmy „wspólną przestrzeń”, ale robimy wszystko, żeby nie stracić ze sobą kontaktu całkowicie. Staramy się tworzyć więcej materiałów wewnętrznych, zachęcać ludzi do dzielenia się wrażeniami i doświadczeniami i do rozmawiania ze sobą.

Kluczem do skutecznej komunikacji jest otwartość i wyprzedzanie ewentualnych obaw oraz wątpliwości. Formułowanie wiadomości w sposób prosty i zrozumiały dla wszystkich, transparentność oraz szacunek to podstawa. Dzięki temu wszyscy są „na bieżąco”, nie panikują, bo otrzymują komplet informacji i nie ma miejsca na plotki i domysły. Dodatkowo warto zadbać o przekaz oparty na szczerości, zaufaniu i docenianiu zaangażowania, który wzmacnia relację długofalowo, nie tylko w czasie kryzysu.

Wiele nawyków, które stały się teraz koniecznością, w przyszłości może zaprocentować i mieć doskonały wpływ na naszą standardową komunikację. Z bardzo dobrym odbiorem spotykają się bieżące aktualizację od CEO, działu HR oraz wewnętrzne publikacje i wymiana doświadczeń. To zdecydowanie warto wpisać na stałe w nasz firmowy harmonogram.

Traktujemy dzisiejsze doświadczenie jako lekcję- trudną, ale ważną i staramy się dostrzec w niej maksimum potencjału.

więcej