O realizowanym przez nas projekcie, związanym z cyfryzacją ochrony zdrowia, pisaliśmy już w kontekście zastosowanych technologii oraz rozwiązań. Przedstawiliśmy go także z punktu widzenia dewelopera. Tym razem chcemy zaprosić Was w dalszą podróż „za kulisy” z zupełnie nową przewodniczką- Martą Janiszewską. 

Marta, jesteś Test Managerką, opowiesz krótko jakie są Twoje główne zadania w tej roli?   

Marta Janiszewska: Test Manager przede wszystkim  odpowiada za sprawny przebieg testowania wdrażanych rozwiązań. Koordynuje pracę zespołów testerskich, „spina” cały proces i upewnia się, że wszystko działa jak należy. To jednak tylko część tego, czym zajmuję się na co dzień. Oprócz czuwania nad jakością i terminową realizacją testów, dbam też o to, aby rozwiązywać przeróżne problemy zespołów developerskich. Często każdy składa się nawet z kilkunastu osób. Tak jest też w przypadku projektu P1, więc to niemałe wyzwanie.   

Podejrzewam, że tego zgrywania jest naprawdę dużo. Jak przebiega taki proces testowania od środka?  

MJ: Wszystko zaczyna się od developerów, którzy tworzą konkretną aplikację lub rozwiązanie. Testerzy pracują z tym, co dostaną. Weryfikują wszystko od A do Z. Jeśli zlokalizują jakiś błąd, muszą go dokładnie sprawdzić i potwierdzić, że rzeczywiście coś trzeba poprawić. Następnie taki przypadek trzeba zgłosić i przekazać do „naprawy”. Na dalszym etapie, po wgraniu poprawki na środowisko, tester znów weryfikuje, czy problem udało się rozwiązać. Tu jednak dodatkowo musi zwrócić uwagę na to, czy poprawienie jednego elementu nie zepsuło innych funkcjonalności, czy całość działa tak, jak powinna. Nie możemy zapomnieć o testach regresji.  Na podstawie Use Cases tester tworzy również przypadki testowe do testowanej funkcjonalności. Następnie przekazuje je do weryfikacji. Jeśli dostanie uwagi co do ich jakości – poprawia i proces weryfikacji zaczyna się na nowo, aż do pełnej akceptacji. 

Jak pracuje Ci się z dużym zespołem?   

MJ: Dobrze! Przede wszystkim doceniam różnorodność. W tak dużym gronie jest mnóstwo różnych osobowości, punktów widzenia i sposobów bycia. Im większa różnorodność wiedzy, kompetencji, doświadczeń, tym również ciekawsze dyskusje nad możliwościami rozwiązania danego problemu. Wszystkich nas łączy jednak wspólny cel. Chcemy jak najszybciej i jak najlepiej wykonać swoje zadanie, żeby dostarczyć kolejne kompletne funkcjonalności klientom końcowym.   

W projekcie P1 klientem końcowym jest każdy użytkownik systemu e-zdrowie, a więc z pewnością także wiele osób z Twojego najbliższego otoczenia.  Czy to coś zmienia w Twoim podejściu do właśnie tego projektu?   

MJ: Nowością dla mnie jest to, że widzę realne efekty naszej pracy na środowisku produkcyjnym. Zazwyczaj projekty, przy których pracujemy, nie dotyczą nas bezpośrednio. Są to programy wykorzystywane wewnętrznie u klientów np. w logistyce, księgowości. Nie ma się wtedy w codziennym życiu kontaktu ani z danym programem, ani z jego użytkownikami końcowymi.  
W przypadku pracy w e-zdrowiu efekty naszej pracy są powszechnie komentowane w telewizji czy portalach społecznościowych, a także wśród rodziny, znajomych czy naszych lekarzy, więc ten feedback dostajemy na bieżąco. 
Poza tym, dzięki temu, że pracuje się na tym projekcie i zna się go dobrze od środka, można wiele o nim opowiedzieć rodzinie czy znajomym – informować, edukować, wyjaśniać wątpliwości i problemy. 

Co jest najciekawsze w Twojej pracy?   

MJ: W przypadku tego projektu z pewnością to, że mamy wpływ na cały proces testowy. Opracowaliśmy go sami i ciągle udoskonalamy wedle naszych potrzeb. Klient nic nam nie narzuca, co w dużych projektach nie zdarza się często. Wchodzisz zazwyczaj w projekt, na którym proces i narzędzie są z góry ustalone. Nie mówię, że to jest złe. Jeśli się sprawdza i sposób pracy jest wypracowany od lat, to jak najbardziej właściwe podejście. Niemniej jednak możliwość uczestniczenia w konstrukcji ram procesów testowych jest fajnym i ciekawym doświadczeniem. 

A ogólnie, w szerszym kontekście Twojej specjalizacji?  

W pracy Test Managera najciekawsze są momenty styku testów. Gdy testy wewnętrzne danych komponentów muszą być prowadzone w ścisłej współpracy między różnymi zespołami, trzeba zaplanować podział testów tak, aby nikt nie był obciążony. Jednocześnie wszystkie rodzaje testów muszą zostać wykonane. Dodatkowym punktem są testy akceptacyjne. Wprawdzie są wykonywane przez niezależny zespół testerów, ale to my udzielamy im bezpośredniego wsparcia i rozwiązujemy zgłaszane błędy, a przecież mamy w sprincie zaplanowane testy wewnętrzne kolejnego przyrostu. Dlatego nadzoruję zgłaszane błędy, sprawdzam ich zasadność, pośredniczę w naprawie błędów czy wyjaśnianiu nieścisłości. 
Lubię pracę z ludźmi, rozwiązywanie problemów. Myślę, że to ma związek z moim typem osobowości i ukończonych studiów społeczno-ekonomicznych. 

Skąd pomysł na karierę w branży IT? Wiem, że skończyłaś socjologię, więc praca testerki to chyba nietypowy kierunek?   

Trochę tak, ale to też zależy od punktu widzenia.  Jeśli patrzymy na socjologię jako kierunek typowo dla humanistów, to jak najbardziej. Jednak są dwa oblicza tego kierunku: socjologia jakościowa i socjologia ilościowa (praca na danych liczbowych) i to tą drugą byłam zainteresowana. W tym kierunku chciałam się rozwijać. Jednak okazało się, że moja uczelnia nie uruchomi tego typu studiów magisterskich, więc poszłam w stronę ekonomii. 

Jak później rozwijała się Twoja kariera?

Swoją pierwszą pracę zaczęłam jako konsultant/wdrożeniowiec systemów ERP. Dostawałam temat i realizowałam go od początku do końca: zaczynając od analizy, po prezentację rozwiązań, nadzorowanie i testowanie customizowanych funkcjonalności, aż po wdrożenie i serwis. To w trakcie tej pracy wyszło, że znajduję najwięcej błędów, często nieoczywistych. Doszło do tego, że koledzy z pracy prosili mnie, abym poświęciła 10 minut na potestowanie zmian w projektach prowadzonych przez nich, bo ‘to już było testowane przez 3 osoby, raczej nie ma błędów, ale zerknij’. No i zawsze coś znajdowałam.  Sprawiało mi to dużą przyjemność, więc zaczęłam poważnie zastanawiać się nad zmianą stanowiska. Tak się zaczęła moja przygoda z testami i trwa do dziś. Nie żałuję!
  

Na koniec jeszcze pytanie „filozoficzne”. Mimo rosnącej popularności branży IT także wśród kobiet, to nadal dziedzina dość zdominowana przez mężczyzn. Masz jakiś pomysł jak zachęcić lub ośmielić kobiety do spróbowania swoich sił właśnie w roli testerki? Czy to w ogóle dobry kierunek na start w branży?   

Na wstępie chcę zaznaczyć, że IT nie jest dla każdego wbrew temu, co głoszą reklamy. W ogóle nie ma zawodu, który jest dla każdego. 
Tester to dobry kierunek nie tylko na start w branży, ale i na całe życie! Jednak, jeśli ktoś nie widzi siebie w roli testera i chce pójść dalej – w stronę programowania, to jest wiele innych stanowisk w IT, przez które również można ‘wejść’ do branży np. administracji systemów, a nawet przykład z bliskiego otoczenia – ze stanowiska złotej rączki w firmie. 


Co do kobiet, to bardzo dobrze sprawdzają się w roli testera, ponieważ z natury są bardziej dociekliwe, rzadziej odpuszczają developerom, którzy próbują ich zbyć kultowym tekstem: ‘to nie bug, to feature’. To są bardzo ważne cechy, będące podwalinami pod bycie dobrym testerem i uważam, że tutaj kobiety mają łatwiej, bo mamy je wpisane w naturę ;) 
Jeśli chodzi o motywację, to zadałabym proste pytanie: „Skąd wiesz, że się nie nadajesz, dopóki nie spróbowałaś?” 

_Udostępnij

Opublikuj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.